Nie tylko zwiedzanie. O wspólnocie, która uczy się życia w drodze
Data publikacji: sobota, 30-05-2026
Przed rokiem była stolica Niemiec, królewski Poczdam i egzotyczny świat Tropical Islands. W tym roku młodzież ze wspólnoty Sacred Heart działającej przy parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubieniu Kujawskim obrała kierunek na Wiedeń i Morawy. Od 27 do 29 maja pięćdziesięcioosobowa grupa młodych ludzi wyruszyła na kolejną wspólną przygodę.
Choć w programie znalazły się znane miejsca i turystyczne atrakcje, wyjazd miał znacznie głębszy wymiar niż tylko zwiedzanie.
Wspólnota tworzy się bowiem nie tylko podczas spotkań przy parafii. Czasem rodzi się w autobusie o czwartej rano, kiedy wszyscy są jeszcze zaspani. Czasem przy wspólnym posiłku. Czasem podczas wielokilometrowego spaceru, kiedy po raz kolejny pada pytanie: „Daleko jeszcze?”.
Wiedeń przywitał nas piękną pogodą. Miasto tonęło w zieleni i kwiatach. Szczególne wrażenie robiły tysiące róż kwitnących przy pałacu Schönbrunn i w miejskich parkach. Trudno było przejść obok nich obojętnie. Zresztą podobnie jak obok samego miasta.
Spacerując po wiedeńskich uliczkach można odnieść wrażenie, że historia nie jest tu zamknięta w muzeach. Jest obecna wszędzie. W monumentalnej sylwetce katedry św. Szczepana. W murach Hofburga. W reprezentacyjnych alejach i placach, które pamiętają czasy cesarzy. Wiedeń zachwyca elegancją, ale jednocześnie pozostaje miastem pełnym życia.
Szczególnym punktem wyjazdu był pobyt na wzgórzach górujących nad miastem. To właśnie tam historia Austrii spotyka się z historią Polski. Kahlenberg, z którego Jan III Sobieski ruszył do bitwy w 1683 roku, od wieków pozostaje symbolem zwycięstwa i odwagi. Choć kościół na wzgórzu był remontowany, udało się dotrzeć na pobliski Leopoldsberg. Tam, w kościele św. Leopolda, została odprawiona Msza Święta w intencji rodziców i młodzieży.
Dla wielu uczestników był to jeden z najważniejszych momentów wyjazdu.
W natłoku codziennych obowiązków rzadko mamy okazję zatrzymać się i pomyśleć o wdzięczności. Tymczasem właśnie tam, z widokiem na panoramę Wiednia, młodzi ludzie modlili się za tych, którzy każdego dnia wspierają ich w dorastaniu.
Oczywiście był też czas na śmiech, rozmowy i zwyczajną młodzieńczą radość. Bo wspólnota potrzebuje nie tylko modlitwy, ale także relacji. Potrzebuje doświadczenia, że można być razem nie dlatego, że trzeba, ale dlatego, że po prostu dobrze jest być obok siebie.
Ostatni dzień wyjazdu upłynął pod znakiem odpoczynku w Aqualandzie Moravia. Po dziesiątkach tysięcy kroków wykonanych na wiedeńskich ulicach przyszedł czas na wodne atrakcje, baseny termalne i regenerację sił.
Może właśnie w tym najlepiej wyraża się idea, którą od lat staramy się przekazywać młodym ludziom: wiara obejmuje całego człowieka. Jego ducha, ale także codzienność, relacje, odpoczynek i radość życia. Chrześcijaństwo nie odbiera młodości jej entuzjazmu. Przeciwnie — pomaga przeżywać ją mądrze.
Po trzech dniach wróciliśmy zmęczeni, niewyspani i z bolącymi nogami. Ale wróciliśmy także bogatsi o wspomnienia, które zostaną z nami na długo. Bo czasem najważniejsze nie są miejsca, które odwiedzamy. Najważniejsi są ludzie, z którymi przemierzamy drogę.
Tekst: ks. Łukasz Kołodziejczak
Pozostałe aktualności
08.11.2024
20.10.2024
13.10.2024




















