Oaza Chorych i Niepełnosprawnych rejonu konińskiego
Data publikacji: poniedziałek, 20-07-2026
Wspólna modlitwa, integracja, ale też pokonywanie ograniczeń fizycznych to codzienność dla uczestników Oazy Chorych rejonu konińskiego, która trwa w sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej. Tradycja odbywających się tu wczasorekolekcji sięga końca lat siedemdziesiątych XX wieku.
– Przede wszystkim jesteśmy dla siebie, jesteśmy wspólnotą – podkreśla ks. Robert Gumosiński, rejonowy duszpasterz osób chorych i z niepełnosprawościami. Jak sam przyznaje, tegoroczna Oaza to dla niego przede wszystkim czas poznawania osób i budowania wzajemnego zaufania, gdyż jej organizacją zajmuje się po raz pierwszy.
Rytm pobytu wyznacza wspólna modlitwa. Dzień rozpoczyna się jutrznią i śniadaniem. Po nich uczestnicy słuchają konferencji, a centralnym punktem jest codzienna Eucharystia. W tym roku rozważanym tematem jest droga Mojżesza – każdego dnia do uczestników z konferencją przyjeżdża inny duszpasterz. Popołudnia są czasem integracji – zaplanowano „Mam talent”, spotkanie z iluzjonistą, zabawę z wodzirejem czy grilla. Popularnością, jak co roku, cieszą się tzw. „pogodne wieczorki”, które są czasem na integrację, taniec, śpiew.
Dla niektórych uczestników przyjazd do licheńskiego sanktuarium to jedno z nielicznych wydarzeń w roku, które pozwala opuścić dom i zmienić codzienne otoczenie. Czas spędzony w grupie osób o podobnych doświadczeniach to nie tylko okazja do modlitwy, ale przede wszystkim doświadczenie akceptacji. – Osoba z niepełnosprawnością nie zamyka się w sobie, potrafi się otworzyć, jeżeli widzi, że jest potrzebna, że jej niepełnosprawność nie alienuje jej ze środowiska. Razem z osobą w pełni sprawną mogą stworzyć naprawdę świetny duet – opowiada duszpasterz.
W trwającym turnusie Oazy weźmie udział w sumie około 130 osób, w tym 50 z różnorodnymi niepełnosprawnościami, od osób samodzielnych po wymagające wsparcia nawet dwóch czy trzech wolontariuszy. Dzięki ich bezinteresownemu zaangażowaniu osoby zmagające się ze schorzeniami i niepełnosprawnością mogą w pełni uczestniczyć w życiu sakramentalnym oraz doświadczać autentycznej wspólnoty. Przez całą dobę wspierają oni chorych w wielu czynnościach. Służą także rozmową, dzielą się obecnością i budują z podopiecznymi głębokie, oparte na zaufaniu relacje. Potwierdza to świadectwo jednej z uczestniczek, która na wczasorekolekcje przyjechała już dziesiąty raz. – Przyjechałam, żeby poznać nowych ludzi. żeby się zintegrować, lubię słuchać innych – wyjaśnia Natalia.
Wydarzenie jest także okazją do przełamania stereotypów o zamkniętej, złej młodzieży. Jak zauważa ks. Gumosiński, osoby starsze nierzadko oceniają młode pokolenie przez pryzmat powierzchownych zachowań obserwowanych na ulicach, niesprawiedliwie je skreślając i przypisując mu brak empatii. Tymczasem Oaza ukazuje zupełnie inne oblicze nastolatków, którzy potrafią z wielką wrażliwością zatrzymać się przy drugim człowieku i pokazać mu, że jest ważny.
Nawiązywane są międzypokoleniowe więzi, dzięki którym okazuje się, że różnica wieku nie stanowi bariery, lecz staje się przestrzenią do budowania pięknego dialogu. Nastoletni wolontariusz może czerpać z życiowego doświadczenia seniora, który chętnie dzieli się, zyskując zaangażowanego i wdzięcznego słuchacza.
– Często oceniamy młodych ludzi po pozorach, a tak na dobrą sprawę nie znamy serca drugiego człowieka. To serce zna jedynie Bóg – podsumowuje duszpasterz. – Młody wolontariusz, który przyjeżdża do nas na Oazę i decyduje się po prostu być przy osobie chorej, widzi w drugim człowieku nie tylko jego cierpienie, ale i samego Boga.
Jak podkreśla ksiądz duszpasterz, choć wolontariusze oddają swój czas i zaangażowanie, sami także mogą z Oazy wyjechać ubogaceni. Mają okazję uczyć się otwartości, pokory i doceniania tego, co ma się na co dzień, wchodząc w świat, do którego osoby chore wpuszczają ich z ogromnym zaufaniem.
Dla Igora, studenta z Włocławka, pierwszy udział w Oazie był niczym prawdziwa szkoła życia i przyspieszona lekcja dojrzałości. Określa ją jako „kubeł zimnej wody”, który wymusił na nim życiowe usamodzielnienie i wzięcie odpowiedzialności za drugiego człowieka. – Gdy przyjechałem tu po raz pierwszy, Kościół kojarzył mi się wyłącznie z osobami starszymi. Tutaj dostrzegłem zaangażowaną młodzież i utwierdziłem się w przekonaniu, że sensem jest życie dla innych – opowiada wolontariusz.
Mimo wczesnego wstawania i wymagającej, fizycznej pomocy przy podopiecznych, młodzi ludzie odnajdują tu głębokie relacje, przestrzeń do integracji oraz – jak podkreśla Igor – namacalną obecność Boga, objawiającą się w codziennych, drobnych cudach organizacyjnych. Dziś Igor bierze udział w Oazie Chorych i Niepełnosprawnych już po raz trzeci, a pomaganie stało się jego drogą życiową. Doświadczenie zdobyte podczas wczasorekolekcji bezpośrednio ukształtowało jego codzienność – obecnie pracuje w schronisku prowadzonym przez diecezjalną Caritas, służąc osobom schorowanym, niepełnosprawnym i dotkniętym kryzysem bezdomności. Jego historia to najlepszy dowód na to, że oazowe spotkania nie tylko przynoszą ulgę chorym, ale trwale formują młode serca.
Tekst i zdjęcia: Justyna Zacharek
Pozostałe aktualności
09.08.2026
01.08.2026
01.08.2026
23.07.2026
15.07.2026
































